DWUMIESIĘCZNIK SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO              Nr 2/2004/05

GIMNAZJUM im gen. DEZYDEREGO CHŁAPOWSKIEGO      

W BOJANOWIE  

SPIS TREŚCI

KOLEGIUM REDAKCYJNE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SPIS TREŚCI

WSTĘPNIAK

POROZMAWIAJMY Z ...

SEKRETY ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA

SPOTKANIE Z AKTOREM

OKIEM PIERWSZAKA

OKIEM WETERANA

CZEGO SIĘ SŁUCHA ?

CO UCZNIOWIE CHCIELIBY POD CHOINKĘ ?...

... A CO NAUCZYCIELE ?

Z PAMIĘTNIKA RYŚKI Z.

MIKOŁAJA NIE MA...

ZWIERZOZAKRĘCENI

KSM - CO TO TAKIEGO ?

RUSZAJ SIĘ, BO ZARDZEWIEJESZ

ANIE I BARTKI

A MOŻE... NA RYBY

NA POCZĄTEK

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOLEGIUM REDAKCYJNE

redaktor naczelny:

Lilianna Fiebig                                                  IIIc

oraz zespół:

Natalia Brojer                                                  IIIb

Milena Piejak                                                     IIb

Elwira Biała                                                       IIb

Sylwia Jarzyna                                                 IIb

Katarzyna Sibilak                                              IIb

Joanna Rabura                                                  IIb

Jędrzej Sierakowski                                           Ib

strona plastyczna :

Małgorzata Janicka                                            IIb

 

Współpracownik redakcji:

Beata  Barteczka                                          I LO w Lesznie

 

Adres redakcji: Bojanowo, ul. Lipowa 2

 

Adres strony internetowej

gimnazjumbojanowo.net

NA POCZĄTEK

 

 

 

 

 

 

 

 

WSTĘPNIAK

Jak ten czas szybko upływa !? Jeszcze niedawno, podczas czytania pierwszego numeru „ Gimzetki ’’, otulał nas powiew jesiennego wietrzyka, a teraz w mroźnym powietrzu czuć już święta. Wszyscy kochają święta! Czy ktoś z was nie uwielbia tych dwunastu przysmaków na nakrytym śnieżnobiałym stole? Albo Dobrego Staruszka, który taszczy dla nas ze śnieżnej krainy olbrzymi wór upominków? Zapewniam, że nie ma kogoś takiego. Wszystkich nas cieszy świąteczny czas. Samo kupowanie gwiazdkowych prezentów dla bliskich, oglądanie sklepowych wystaw napawa nas radością. Czujemy się jacyś inni, lepsi, niepowtarzalni, tak jak ten - świąteczny numer „Gimzetki”. Mam nadzieję, że czytając naszą gazetkę udzieli wam się magia i czar Świąt Bożego Narodzenia.

Ten numer „Gimzetki” przesiąknięty jest zapachem pierników i choinki. Jestem przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie. Wykradniemy kartkę z pamiętnika naszej Ryśki, zadziwimy ciekawostkami i dowiemy się co gimnazjaliści chcieliby dostać pod choinkę. Poznacie również kocich pupili naszych nauczycieli, weteranki i pierwszak opiszą wam swoje wrażenia. Miłośnicy sportu również znajdą coś dla siebie! Wystarczy tylko otworzyć „Gimzetkę”  i ją PRZECZYTAĆ!!!

                                                     Redaktor naczelna

Ten cudowny,

pełen radości czas Świąt,

niech przyniesie wiele szczęścia,

a Nowy Rok spełni

najskrytsze marzenia.

                                                                                     życzy redakcja

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

 

 

 

POROZMAWIAJMY Z ...

                                   ...panią Justyną Krysiak        - nauczycielką języka angielskiego.

miejsce zamieszkania: Leszno

hobby: j. angielski

ulubiony kolor: brązowy

znak zodiaku: lew

ulubiona muzyka: elektroniczna

 

- Jak pracuje się Pani w naszym Gimnazjum?

Czy odpowiada Pani tutejsza atmosfera?

- Praca w tutejszym gimnazjum bardzo mi odpowiada. Atmosfera jest przyjazna zarówno wśród uczniów jak i nauczycieli.

- Którą klasę najbardziej Pani polubiła? Z którą najlepiej się

Pani współpracuje?

- Lubię każdą klasę. Nie mam żadnej ulubionej, ponieważ każda klasa ma swoje dobre i złe strony. Ale bardzo podoba mi się we wszystkich uczniach to, że można z nimi znaleźć wspólny język, że są otwarcii szczerzy. To co mnie uderzyło to fakt, iż można zauważyć u nich ogromne zaangażowanie i chęć do nauki.

- Co sprawiło, że została Pani nauczycielką?

- Jest to niejako tradycja rodzinna, ponieważ moja mama i siostra pracują również jako nauczycielki. Ale głównym powodem tego, że wybrałam ten zawód jest to, iż bardzo lubię pracę z młodzieżą. Jest to bowiem zajęcie, które daje wiele radości i satysfakcji.

- Jakie przedmioty najbardziej Pani lubiła, a jakie sprawiały Pani

trudność, gdy była Pani w naszym wieku?

- Kiedy byłam w szkole podstawowej lubiłam wszystkie przedmioty. Być może dlatego, że żaden nie sprawiał mi większych trudności. W liceum moim ulubionym przedmiotem był język angielski i to właśnie dlatego wybrałam studia filologiczne.

- Czy lubi Pani zwierzęta i czy ma Pani jakieś?

- Bardzo lubię zwierzęta- szczególnie koty. Niestety nie mam  żadnego zwierzątka.

                     POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                            Asia & Kasia

 

SEKRETY ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA

Kim był naprawdę?

O jego życiu krążą liczne legendy. Prawdopodobnie żył na przełomie III i IV w. w Turcji, w rodzinie bogatych kupców. Ukończył seminarium duchowne i przez cały czas był biskupem Miry, niewielkiego miasta portowego w Azji Mniejszej. Był wielkodusznym człowiekiem, pomagał biednym i potrzebującym. Oddał im cały swój majątek, oraz czynił cuda! Za swego opiekuna obrali go kupcy, żeglarze, bankierzy, marynarze, uczeni, pasterze,   a nawet więźniowie. Jest patronem Amsterdamu, Nowego Jorku   i Rosji.

W  POLSCE

Do nas-polskich dzieci Święty Mikołaj przychodzi 6 grudnia oraz w Wigilię. Ubrany w obszerny czerwony płaszcz dźwiga na plecach worek pełen prezentów, które zwykle zostawia koło łóżka albo pod choinką. Jeszcze niedawno jednak Święty Mikołaj wędrował po polskich wsiach i miasteczkach w asyście anioła i diabła lub dziada  z czartem. Aniołowie rozdawali grzecznym dzieciom słodycze,   a niegrzecznym diabeł wręczał rózgi.

W  HOLANDII

Holenderski Sinter Klass, już 15 listopada przypływa do Amsterdamu na małym statku „Hiszpania”, po czym na siwym koniu wyrusza w objazd po mieście. Niezwykłego gościa witają burmistrz, tłumy mieszkańców i strzały armatnie. Paziowie rozrzucają pierniczki i cukierki. Od tej chwili aż do 5 grudnia   w ustawionych na parapecie bucikach dzieci znajdują słodycze, a w Wigilię imienin Świętego, prezenty dostają także dorośli.

W   SZWECJI

Jul Tomte był niegdyś brzydkim trollem. Dopiero pod koniec XIX w. zmienił swój wygląd, ubrał się w czerwone szaty i zaczął rozdawać prezenty, wkładając je do skarpet zawieszonych na kominku. Do paczuszek Mikołaj przyczepia karteczki    z wierszykiem-zagadką, by dziecko mogło się domyślić, jaka niespodzianka kryje się w środku.

WE  WŁOSZECH

W Italii na długo przed Świętym Mikołajem prezenty rozdawała wróżka Befana. Złośliwa  i brzydka, podobna do wiedźmy, do dziś odwiedza dzieci 6 stycznia, w święto Trzech Króli. Nie robi konkurencji Świętemu Mikołajowi, który przynosi prezenty w pierwszy dzień Bożego Narodzenia.

WE  FRANCJI

Pere Noel, francuski Święty Mikołaj, ubrany w niebieski płaszcz, do niedawna rozdawał podarunki 6 grudnia. Teraz przychodzi w Święta Bożego Narodzenia, a niebieską szatę zmienił na czerwony strój. Wkłada prezenty do wyczyszczonych bucików.

W  NIEMCZECH

Świąteczny gość, czyli Weinachtsmann- jak nazywają Mikołaja niemieckie dzieci-pojawia się dwa razy. 6 grudnia wkłada upominki do ustawionych przy łóżku bucików. Po raz drugi przychodzi w Wigilię.

W  USA

Santa Claus w USA  ma długą białą brodę, czerwony żakiet, takiego samego koloru spodnie i duży wór z prezentami. Wchodzi do domów przez komin, wołając radośnie: Ho, ho, ho! Dzieci znajdują prezenty rano w pierwszy dzień świąt.

Gdzie mieszka niezwykły święty?

O miejsce stałego zamieszkania Mikołaja rywalizują ze sobą kraje  skandynawskie: Norwegia, Finlandia, Dania i Szwecja.

ADRESY  ŚWIĘTEGO  MIKOŁAJA  :

Santa Claus , Main Post Office, Arctic Circle, 96-930 Rovaniemi, Finland

Jullleniissen’s Postkontor, 1440 Dorebak, Norge

POWRÓT DO SPISU TREŚCI                  ciekawostek o Dobrym Staruszku  wyszukała LILIANNA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SPOTKANIE Z AKTOREM

 

Dnia 10 listopada br. w godzinach południowych  w bojanowskim Domu Kultury odbyło się spotkanie z aktorem- Zbigniewem Walerysiem przy poezji Juliusza Słowackiego. Po występie nasz gość dał się namówić na udzielenie krótkiego wywiadu...

 G.- Od jak dawna pracuje Pan w swoim zawodzie?

 Z.W- 25 lat

 G.- Czy satysfakcjonuje Pana wykonywane zajęcie?

 Z.W.- Tak, bardzo.

 G.- Co skłoniło Pana, że wybrał Pan ten zawód?

 Z.W.- Nakłoniła mnie moja nauczycielka, profesor od języka polskiego w liceum, i to właśnie dzięki niej wybrałem ten zawód.

 G.- Co uważa Pan za swój największy sukces w życiu?

 Z.W.- Za największy sukces uważam to, że mam żonę i troje dzieci!, co zdarza się rzadko w moim zawodzie i.......... napisanie dedykacji dla gimnazjalistów.

                                                              Na autorskie dygresje miłego gościa

       POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                    namówili uczniowie klasy IIIc           

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

OKIEM PIERWSZAKA

Moje kolejne miesiące szkolnej udręki mijają całkiem spoko. Niedawno my pierwszaki zostaliśmy prawowitymi uczniami naszego gimnazjum. Najpierw złożyliśmy osiem ważnych obietnic przed dyrektorem, które powinny na całe trzy lata utkwić nam w pamięci. Następnie przeszliśmy ``kocenie`` i inne konkurencje. Po męczącym wstępie nadszedł czas na zabawę Nie ukrywajmy, był to najbardziej  oczekiwany punkt Pasowania na Gimnazjalistę. Wtedy mogliśmy  odetchnąć  od codzien- ności i trochę się wyszaleć.

    Po zabawie przeszedł czas na pracę. Klasy pierwsze wzięły udział w konkursie na temat regionów w Polsce. Rzetelnie się przygotowaliśmy i zdobyliśmy zaszczytne IV miejsce, my klasa IB.

Kończę  na temat szkoły przechodząc do czegoś milszego, a mianowicie mamy ŚWIĘTA ZA PASEM! To chyba  najbardziej oczekiwany przez wszystkich czas w roku. Każdy planuje co podaruje swoim bliskim, domyśla się co sam może dostać. Ci najbardziej ciekawi przeszukują każdy kąt  w domu  w nadziei, że uda im się ``przyspieszyć`` nadejście Świętego Mikołaja. Święta Bożego Narodzenia to nie tylko Gwiazdor i upominki, ale i choinka, opłatek, tradycyjne potrawy i kolędy. To właśnie sprawia, że czujemy się naprawdę niezwykle. Oby i wam udzieliła się radość Świąt.                            POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                                                    Dawid z Ib

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

OKIEM WETERANA

 

Jeszcze tak niedawno pisałam artykuły do „Gimzetki”, przeprowadzałam wywiady, czytałam artykuł „Okiem weterana” Bardzo interesował mnie ten artykuł, ponieważ chciałam zasięgnąć jak najwięcej porad dotyczących szkoły średniej. W końcu wylądowałam w II LO w Lesznie . Patrząc na to z perspektywy czasu uważam , że jest to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć i bardzo się cieszę , że jestem właśnie w tym liceum .

             Już w szkole podstawowej wykazywałam się zamiłowaniem do języków obcych - szczególnie do języka angielskiego. Zdolności lingwistyczne pozostały mi aż do dzisiaj i dlatego wybrałam profil językowy . Teraz uczę się tego co naprawdę lubię . W tygodniu mam siedem lekcji języka angielskiego w tym jedną z „native speaker” ,czyli rodowitym mieszkańcem kraju anglojęzycznego . W moim wypadku jest to Amerykanka z Nowego Yorku .Drugim językiem, którego się uczę jest hiszpański . Jest to bardzo łatwy i przyjemny język . Niestety mam tylko cztery lekcje w tygodniu , ale jest to wystarczające , aby zdać maturę z tego języka na poziomie podstawowym.

             W II LO są jeszcze dwa inne profile związane z nauką języków obcych . Na profilu językowo-turystycznym zamiast hiszpańskiego jest język włoski, a na profilu językowo-informatycznym językami obowiązkowymi są angielski i niemiecki. Uważam, że profil językowo-informatyczny jest bardzo przyszłościowy. Informatyk to obecnie najbardziej pożądany zawód, dlatego przy wyborze profilu sugerowałabym ten z rozszerzoną ilością lekcji informatyki np. matematyczno-informatyczny lub językowo-informatyczny.

                                                                                                                                   Alina z ubiegłorocznej IIIC

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CZEGO SIĘ SŁUCHA ?

Coraz bardziej popularną muzyką wśród młodzieży jest hip-hop. W związku z tym zdecydowałam że w tym numerze ,,Gimzetki” przedstawię Wam Hansa z 5-2 Dębiec oraz Donia i Krisa z Ascetoholix. Oba te zespoły zaczynały jako nieznane składy. Popularność zyskały za sprawą składanki ,,Rap Eskadra”, która jest jedna z najlepiej sprzedających się płyt hip-hopowych. To właśnie na niej znajdują się ich największe przeboje. Poza tym to właśnie kawałki Hansa i Ascetoholix promowały tę składankę w stacjach telewizyjnych i radiowych. Dlaczego piszę właśnie o nich? Bo to oni podbili listy przebojów kawałkiem ,,To my” o naszych wadach narodowych. To właśnie zainteresowało mnie w ich tekstach i muzyce. Potrafią oni nie owijając w bawełnę krytykować przekupność polityków, działania policji, korupcje, oszustwa, kradzieże... Nie boją się wyrazić swego zdania. Poruszają tematy, które inni omijają. Co prawda nie należy tylko krytykować lecz starać się zmienić to, co złe i nieprawidłowe. Trzeba też ukazywać zalety naszego kraju i narodu. Niestety prawda jest taka, że to co się dzieje nie wróży nic dobrego. Wszyscy udają ze wszystko jest w porządku. Dopiero Hans, Kris i Doniu ukazali wszystkim w swych piosenkach, jaka jest prawda, choć trzeba przyznać, że w bardzo ostry sposób. No cóż...mają w końcu rację- udawanie, że wszystko jest ok nic nie da- trzeba starać się żeby sytuacja zmieniła na lepsze.

(Pisząc ten artykuł korzystałam ze specjalnego wydania ,,Bravo – hip-hop”.)

  POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                           Milena

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CO UCZNIOWIE CHCIELIBY POD CHOINKĘ ?...

 

Czas leci, płynie, ucieka, przemija. O tym nikt nie musi nam mówić. Niedawno był wrzesień i inauguracja nowego roku szkolnego, potem październik - Dzień Edukacji Narodowej, listopad – Wszystkich Świętych, no i grudzień, a w grudniu… Boże Narodzenie. Nie trzeba nam tego przypominać. Podejrzewam, że wszyscy czekają na te najbardziej uroczyste święta. Każdy człowiek czeka na coś wyjątkowego, na coś, czego może doświadczyć tylko w tych dniach. Jedni najbardziej cenią sobie niepowtarzalną atmosferę, inni choinkę, śnieg i mróz, który „łaskocze” w nos i uszy, zaś następni na prezenty

            Właśnie o tych ostatnich postanowiłam napisać artykuł. Jest faktem oczywistym, że gimnazjaliści chcieliby dostać od Gwiazdora to coś najbardziej wymarzonego, na co może czekali już od roku. Te oczekiwania skłoniły mnie do przeprowadzenia sondy szkolnej, w której kilkunastu uczniom zadałam pytanie zawarte w tytule.

            Zacznijmy od dziewczyn. Jedna z nich (dziwne, że tylko jedna!) prosiłaby o jakieś fatałaszki, następna o kapciuszki w kaczuszki. Potem część ankietowanych dziewcząt najchętniej znalazłaby pod choinką komórki, komputery, aparaty cyfrowe, discmany, odtwarzacze MP3 i DVD. Inne, zamiast prezentów, wolałyby dostać pieniądze, za które zapewne same kupiłyby, co tylko by chciały. Znalazło się również kilka miłośniczek motoryzacji i lotnictwa. One chcą znaleźć pod, a raczej obok świątecznego drzewka, helikopter i samochód. Anonimowa melomanka najbardziej ucieszyłaby się z płyty Ana’y Johnsson. Wśród nas są również dziewczyny, które potrzebują towarzystwa. Jako swój wymarzony prezent uważają małe pieski i kudłate misie. Te pierwsze mają być prawdziwe, natomiast drugie pluszowe. Spotkałam również dziewczyny, oczekujące willi z basenem i banku. Swoją drogą, ciekawe, jak hojny darczyńca by je zapakował?...

            Chłopcy, tak jak i dziewczęta, mieli podzielone zdania, co do najfajniejszego prezentu, jaki mogliby dostać, Kilku z nich chciałoby otrzymać ubrania lub obuwie, przeważnie sportowe. Lecz jeden tajemniczy „X” przyznał się, że najbardziej ucieszą go papcie z Kubusiem Puchatkiem. Kilku z ankietowanych zażyczyło sobie słodyczy (ciastek z galaretką, tortów czekoladowych oraz drożdżówek z budyniem śmietankowym w polewie czekoladowej i herbaty z cytryną bez cukru). Oczywiście znaleźli się i tacy, którzy kiedy dostaliby pieniądze, na pewno nie byliby zawiedzeni. Nieznany „Y” chce nawet cały bank! Niektórzy z worka Świętego chcieliby wyciągnąć dobre komputery, wieżę HiFi, odtwarzacz DVD, a nawet sterowany samochodzik z silnikiem spalinowym. Zwolenników szybkiej i superszybkiej komunikacji ucieszyłoby odebranie z rąk Gwiazdora nowego BMW, motoru lub złotego samolotu. Kilku chłopaków czeka na wymarzonego pupilka, a byłyby nim czarna owca lub słoń w trampkach, albo bez. Fani muzyki marzą o najnowszych płytach. Innych wyczekiwanych prezentów nie potrafię sklasyfikować. Są to: nożyczki fryzjerskie i sklepik szkolny.

... A CO NAUCZYCIELE ?

Naszym kochanym belfrom zadawałam trochę inne pytanie, a mianowicie: „Czy pamięta Pan\Pani prezent gwiazdkowy, który najbardziej Pana\Panią ucieszył lub zaskoczył?” Zapytałam o to kilku losowo wybranych przedstawicieli grona pedagogicznego.

            Pan Bartosz Galas i pan Damian Janasik przyznali się, że prezentem, z którego najbardziej się cieszyli były klocki Lego. Kiedyś był to wielki hit, ponieważ takie klocki można było kupić tylko w Pewexie za dolary.

            Pani Krystyna Rejek do dziś miło wspomina pewną Gwiazdkę, kiedy to dostała od swojej córki tomik wierszy Edwarda Stachury.

            Pani Maria Świtała do dziś wspomina upominek, który ją bardzo mile zaskoczył. Pani powiedziała mi o poduszce z naszytą harcerską lilijką. Zdarzyło się to podczas Wigilii organizowanej w nowej harcówce.

Pan Mariusz Iwanucha powiedział mi o sterowanym samochodzie-zabawce, który znalazł pod choinką wiele lat temu. Po chwili pan Iwanucha dodał, iż wymarzony samochód „nie przeżył” zbyt długo, ponieważ, cytuje, „był bardzo szybki”.

            Pan Grzegorz Wilczyński opowiedział mi o tym, jak to jako dziecko otrzymał stalowy wóz strażacki i strażaków na nim siedzących. Dla pana Wilczyńskiego taki prezent był prawdziwą niespodzianką.

            Pani Maria Gościniak twierdzi, że z wszystkich podarunków cieszy się jednakowo, zarówno z góry złota, jak i z bardzo dobrej odpowiedzi wezwanego do tablicy ucznia.

             Na koniec wszystkim czytającym ten artykuł chcę życzyć wszystkiego, co tylko najlepsze, spełnienia marzeń, ciepłej, rodzinnej, świątecznej atmosfery, no i oczywiści tego, aby wasze oczekiwania, co do prezentów, się spełniły! Wesołych Świąt!

 POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                                                Sylwia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z PAMIĘTNIKA RYŚKI Z.

24.12.2004r.

Wigilia

Godzina 16oo

 Hey,  Tu Ryśka.

Jestem wykończona. Jest tyle roboty w związku ze świętami, że już nie wyrabiam! Wszystko na mojej głowie! Już sama nie wiem czy większa harówa była w szkole czy większa jest teraz w domu. Ale co tam. Jednak wolę się męczyć w domu niż w szkole. Święta to jedyny okres w całym roku, w którym nie przeszkadza i nie wkurza mnie to, że muszę sprzątać i pomagać we wszystkich pracach domowych.  Może to dziwne, ale nawet to lubię. W domu panuje taka niepowtarzalna, wręcz magiczna atmosfera. Już nie mogę doczekać się wieczoru i kolacji wigilijnej.  I nie chodzi tu wcale o to, że jak zwykle to ja dostanę najwięcej prezentów z całej rodziny, tylko o to, że usiądziemy wszyscy razem przy stole i będzie tak miło i przyjemnie. Kiedy tak to piszę to samej trudno mi uwierzyć, że moja rodzinka potrafi wytrzymać chwilę bez kłótni i dogryzania sobie nawzajem, ale tak jest... w ten jeden dzień w roku, naprawdę zdajemy sobie sprawę jak bardzo się kochamy, i że w gruncie rzeczy to nie możemy bez siebie żyć. Dziś nawet ja postaram się nie pyskować i powstrzymać swoje złośliwe uwagi. Ale powtarzam POSTARAM SIĘ, ale jak każdemu coś tam może mi się przypadkiem wyrwać. W końcu nikt nie jest doskonały ... nawet w Święta ... nawet ja tego nie potrafię!!!                                                                           POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                        Wasza Ryska Z.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MIKOŁAJA NIE MA...

MIKOŁAJA NIE MA - TYLKO DLA DZIECI O SILNYCH NERWACH!

  1. Znamy 300.000 gatunków ssaków - ale nie ma wśród nich ani jednej odmiany latającego renifera
  2. Na Ziemi żyje około 2 mdl. dzieci. Odliczywszy nawet dzieci
    muzułmanów, buddystów, wyznawców hinduizmu, itd., które nie oczekują jego wizyty, daje to około 378 mln dzieci do obsłużenia w ciągu jednej nocy. Zakładając że przeciętna rodzina liczy 2,5 dziecka (wg. statystyki) daje to około 150 mln domów do odwiedzenia. Co z tego wynika - zaraz zobaczymy.
  3. Uwzględniwszy, że Boże Narodzenie trwa 31 godzin (biorąc pod uwagę zysk wynikający ze zmian stref czasowych przy podróży ze wschodu na zachód) daje to około 822.6 wizyty w domu na sekundę. W tym czasie Mikołaj musi zeskoczyć z sań, wpaść przez komin, położyć prezent pod choinkę, powiedzieć parę razy "ho ho ho", wrócić przez komin, wskoczyć na sanie, wystartować, dolecieć do następnego domu. Wedle kalkulacji daje to około 150.000.000 km do przebycia w ciągu nocy.
  4. W efekcie sanie Mikołaja musiałyby być 3.000 razy szybsze od dźwięku, by przebyć ten dystans w czasie 31 godzin (czyli wyciągać około 50 km/s). Tymczasem typowy renifer  rozwija nie więcej niż 30 km/h. Brak danych dotyczących szybkości latających reniferów.
  5. Ładowność sań. Zakładając, że przeciętny prezent waży około 1 kg, sanie musiałyby mieć ładowność supertankowca (ok. 321.000 ton). Tymczasem zwykły renifer ma 'uciąg' rzędu 600 kg. Zakładając, że renifery latające mają większy udźwig - to i tak potrzeba co najmniej 200.000 reniferów.

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZWIERZOZAKRĘCENI

W poprzednim numerze „Gazetki” przedstawiłam wam, jaki psy mają uczniowie i nauczyciele. Mam nadzieje, że temat nowej rubryki wam się spodobał.

Uczniowie i nauczyciele mają w domu nie tylko psy, ale także i koty, tak, więc grudniowy numer poświęcę właśnie nim.

Przeprowadziłam mały wywiad z dwiema uczennicami z klasy IIB, które posiadają koty. Pierwszą z nich była Katarzyna Sibilak. Ma trzy koty: Minię (9 lat), Szarika (7 lat) oraz Młodego(6 miesięcy). Wszystkie trzy to zwykłe dachowce, lecz mimo to są bardzo milutkie i ładne. Jak na koty są bardzo wybredne. Jedzą whiskasy, jogurty (najlepiej wiśniowe), mleko oraz czasami biały lub żółty ser. Są bardzo zabawne, wprost uwielbiają się bawić swoimi piłeczkami, kulkami z papieru oraz Kasi ręką, czego dowodem są jej podrapane dłonie. Wieczorem, gdy już są zmęczone i znudzone zabawą kładą się spać razem z Kasią do jej łóżka. Ich właścicielka nie ma łatwego życia. Zawsze ok. 4.00 nad ranem musi wstać i wyprowadzić je na dwór. 

    Przyszła kolej na koty Marty Klimy. Mają one na imię Bonifacy (8 miesięcy) oraz Filemon (4 miesiące). Również są to koty dachowe i tak samo jak koty Kasi są bardzo wybredne. Jedzą tylko whiskasy, mleko oraz lody śmietankowe. Uwielbiają figle i różne małe psoty. Bawią się butami domowników oraz wszystkim co się porusza. Umierające ze zmęczenia zasypiają gdzie popadnie. Czasami śpią z Martą, a czasami gdzie indziej.

Jak widzicie koty też mogą być największymi przyjaciółmi człowieka.

Nie tylko uczniowie mają koty. Oto nauczyciele, którzy przyznali się do ich posiadania

NAUCZYCIEL

RASA KOTA

IMIĘ KOTA

WIEK KOTA

Sergiusz Chwiłkowski

dachowiec

Misia

5 lat

Anna Sztul

dachowiec

Karfildes

8 miesięcy

Ewa Szczepaniak

dwa dachowce

Wampiry

6 miesięcy

 

 

                                                   

 

 

 

POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                           Elwira z IIB

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KSM - CO TO TAKIEGO ?

Często spotykam się z bardzo negatywną opinią o KSM-ie. Jednak ludzie tak naprawdę nie wiedzą co to KSM. Przede wszystkim to Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, a nie jakieś inne nazwy, których nie będę tutaj umieszczać- są trochę niecenzuralne. Na spotkaniach nie klęczymy cały czas na kolanach ze złożonymi rękoma jak często większość myśli, ale rozmawiamy o sprawach, które nas interesują jako młodych chrześcijan i zwykłych ludzi. 

Przyznam, że kiedyś sama myślałam w kategoriach: KSM- to tylko dla nawiedzonych ludzi i za taką właśnie miałam moją koleżankę. Namawiała mnie żebym poszła z nią na jedno spotkanie i jeśli nie spodoba mi się tam to nie muszę przychodzić więcej. Zgodziłam się.  Powiem tylko(napiszę)- było warto.

 Należę do KSM-u od trzech lat. Ludzie są bardzo sympatyczni i otwarci. Zawsze można z nimi porozmawiać bez obawy, że mnie wyśmieją tak jak może się zdarzyć w szkole. Fakt, że działamy jako KATOLICKIE Stowarzyszenie Młodzieży, nie wyklucza wspaniale spędzonego piątkowego wieczoru. Nikogo nie zmuszam do tego żeby przyszedł, ale każdy może przyjść i zobaczyć jak jest naprawdę w kręgu „nawiedzonych”. Uważam, że nikt nie powinien opierać się na czyjejś opinii, ale mieć swoją.

                     POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                                                                                              Natalia 

 

 

 

 

 

 

 

 

RUSZAJ SIĘ, BO ZARDZEWIEJESZ

Dnia 8 października w Poznaniu był lekkoatletyczny finał województwa wielkopolskiego. Naszą szkołę reprezentowała nieliczna grupka uczniów lecz wypadła bardzo dobrze. W klasyfikacji międzyszkolnej w województwie zajęliśmy 6 miejsce.

Hubert Szczepaniak na 100m uzyskawszy czas 11,98s zajął 1.miejsce oraz wraz z kolegami Patrykiem Bolewskim, Przemysławem Kałużnym i Bogumiłem Ceglarkiem w sztafecie 4x100m uplasowali się na 1.miejscu (czas 47,54s). Marta Urbanowska w rzucie oszczepem zajęła 4. miejsce z wynikiem 29,32m, natomiast Przemysław Kałużny rzucił dyskiem na odległość 36,53m i tym samym zdobył 9. miejsce. Aleksandra Czech w biegu na 100m znalazła się na 16. miejscu z wynikiem 13,99s. Sztafeta szwedzka dziewczyn (100m-200m 300m-400m) w składzie Agnieszka Kasprowiak, Katarzyna Machowiak, Daria Filipowicz i Marta Urbanowska wystartowała poza konkurencją. Ich czas to 2,41min.

Wszystkim reprezentantom naszej szkoły serdecznie gratulujemy!!!

 Czy wiesz że...

Hubert Szczepaniak był w Świeciu     24 – 26 września 2004 r.     na MISTRZOSTWACH POLSKI MŁODZIKÓW   w   biegu    na 100m zajął 4. miejsce z czasem 11, 69 s.

 Czy wiesz że...

Sztafeta 4x100m w składzie Przemysław Kałużny, Szymon Jankowski, Dariusz Klimasz i Hubert Szczepaniak uzyskali najlepszy czas w Polsce w kategorii  młodzików w tym sezonie 44,76s ? Mało im brakowało, a pobiliby rekord Polski z 1975 roku.

 POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                                        Przemek K. z IIIA

 

ANIE I BARTKI

Czy  zastanawialiście się czasami, co nas łączy z... nauczycielami? Otóż łączą nas imiona. Przedstawię Wam dzisiaj  imienników pana Bartosza Galasa i  imienniczki pani Anny Sztul.

 Anna Siebert           kl. Ia

Anna Chwiłkowska kl. Ia

Anna Teczyńska      kl. Ib

Anna Wybierała      kl. IIa

Anna Grodzka         kl. IIa

Anna Szpurek         kl. IIIa

Anna Hedrych         kl. IIIb

Anna Narożna         kl. IIIb

Anna Maćkowiak    kl. IIIc

Anna Świderska      kl. IIId

 

         Bartosz Golina        kl. IIa

         Bartosz Juszczak     kl. IIb

         Bartosz Pszeniczny  kl. IIe

         Bartosz Chociszewski kl. III e

 

                                                Informacje zebrała Asia z II b

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A MOŻE... NA RYBY

Łowienie ryb jest sportem, rozrywką i rodzajem wypoczynku. Połów ryb nie jest jedynym celem tego zajęcia. Istota polega na zadowoleniu  z osiągniętych wyników i radości z obcowania     z przyrodą. Kto chce chodzić nad wodę tylko po to, aby nałapać siatkę pełną ryb, niech pozbędzie się złudzeń, że zostanie prawdziwym wędkarzem.

            Nasze koło działające w Bojanowie nosi nazwę „Albatros”. Zrzesza około 150-ciu członków, osoby dorosłe i młodzież. Członkowie naszego klubu biorą udział w zawodach wędkarskich.  Ja i moich dwóch kolegów z klasy -  Piotr i Bartek, możemy poszczycić się  małymi sukcesami na okolicznych łowiskach:  w Dzięczynie, Sowinach, Świerczynie, Wojnowicach, Miejskiej Górce.

                      POWRÓT DO SPISU TREŚCI                                                       Michał z IIIE